Powered By Blogger

niedziela, 7 czerwca 2015

Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 9

  Kot w kadrze to brzmi dumnie a jeszcze dumniej brzmi: kot w pełnej krasie. Nie da się ukryć,że zrobienie zdjęcia portretowego kota w całości w warunkach domowych nie jest sprawą prostą. A dlaczego? Wiadomo-słabe oświetlenie. Aby takie zdjęcie okazało się sukcesem wymaga to od nas nieco zachodu. Nie ulega kwestii,że podstawowym warunkiem jest kocia współpraca ale mam nadzieję,że to już opracowaliście do perfekcji. Co wynika z niedoboru oświetlenia? Że musimy dokonać wyboru:czy chcemy aby wszystkie detale kociej urody były czytelne czy też tylko ich część. Z reguły zmuszeni jesteśmy do tego drugiego co przecież i tak jest niezłym rozwiązaniem.

  Ale jeśli na przykład Wasz kot jest niepowtarzalnym okazem(a każdy takim jest) i pragniecie pokazać go światu detalicznie od czubka nosa do ostatniego włoska na ogonie(no chyba że nie ma włosów albo ogona) to czemu nie. Naturalnie profesjonalny fotograf zrobi takie zdjęcie bez problemu-jeśli specjalizuje się w takiej fotografii. Zabierze futrzaka do studia pełnego oświetleniowych cudów,posadzi delikwenta na wybranym tle i pstryk-a w tym czasie kota już nie ma. No właśnie nie każdy kot pozwoli sobie tak pomiatać własnym wizerunkiem. Koty oswojone ze stresem i olśnione blaskiem sławy wystawowej z reguły nie mają takich problemów. Ale większość naszych ulubieńców wzięta w obroty przez fotografa po pierwsze: podrapie go,po drugie pogryzie,po trzecie nasika mu do plecaka fotograficznego,po czwarte zostawi połowę swojej sierści na zaplanowanym do zdjęć tle.  Można oczywiście fotografa zaprosić do domu-bo przecież na swoim terenie kot czuje się najlepiej. Ale jeśli fotografowi uda się wyciągnąć modela spod kanapy albo z za lodówki to może coś z tego będzie...Tak więc najlepiej będzie jeśli takie zdjęcie spróbujecie najpierw zrobić sami bo dokładnie wiecie jak Wasz kot będzie reagował i kto wie może łaskawie nagrodzi Was piękną pozą.
 
Przede wszystkim...
Kadrowanie kota
   Powszechnie uważa się,że najlepsze zdjęcie to takie gdy fotografowany obiekt znajduje się w samym środku kadru. Tylko czy aby na pewno? Wydaje mi się,że zdjęcie powinno przyciągać uwagę widza-w tym przypadku oglądający ma się zachwycić kotem(a trudno się nie zachwycać). Dlatego warto odbiorcę nieco ukierunkować,pokazać mu gdzie się kot zaczyna a gdzie kończy. A najlepiej jak zaczyna się bardziej z lewej lub z prawej strony kadru. Trzeba stworzyć dla widza rodzaj mapy ze skarbem na końcu-a że skarb ma cztery łapy i mieuczy... Gdy robicie zdjęcie kota w całości nie szukajcie złotego środka. Poszukujcie odmienności od stereotypów a tego kto jak kto ale kot Was nauczy. Oczywiście przy tego rodzaju kadrowania niezwykle ważne jest aby w zasięgu Waszego  obiektywu nie znalazły się jakieś porzucone resztki bielizny,resztki pizzy czy też tego co Zenek przyniósł na łapach z kuwety. Po prostu przed zdjęciami nieco uprzątnijcie te rzeczy z planu,które mogą odwrócić uwagę widza od kota. Naturalnie bardziej wprawni "szopowicze" usuną takie niezbędności komputerowo ale po co zabierać sobie czas,który możecie poświęcić kotu.
  Wracając do bardziej technicznych spraw związanych z kocim portretem. Aby kot zalśnił na Waszym zdjęciu oprócz oświetlenia(tylko nie przesadźcie-jeśli światła będzie za dużo na zdjęciach pojawią się tak zwane przepalenia,które mogą zniweczyć Wasze wysiłki) powinniście również zadbać o odpowiednie ustawienia aparatu. Oprócz czułości iso, najważniejszą rzeczą jest tu przysłona(f)-im bardziej domknięta tym więcej kota w kocie za zdjęciu. Równie ważne jest ostrzenie,czyli odpowiednie wybranie punktu auto focusa-zazwyczaj skupiamy się na kocim pyszczku(bo jednak on jest najważniejszy). Na początek możecie w tym względzie zaufać aparatowi aby automatycznie dobierał ostrość. Ale ja osobiście szczerze polecam ustawienia ręczne-możecie dzięki temu wybrać czy ostrzejsze będą oczy czy nosek-wybieracie co dla Was najcenniejsze. C.d. nastąpi:)

wtorek, 2 czerwca 2015

Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 8

 Jeśli już uporaliście się z częścią ustawień (a niestety to jeszcze nie wszystko) to można pomału przystępować do tworzenia...
Kociego Portretu
  Na początek jak już pisałem proponuję portret stonowany czyli:Wy leżycie i kot leży tyle,że po przeciwnej stronie obiektywu. Załóżmy,że światło jest odpowiednie,wcześniej wypróbowaliście na manekinie ustawienia aparatu i co? Patrzycie w wizjer aparatu lub w wyświetlacz(tego nie polecam ale jeśli nie ma innej opcji to trzeba sobie radzić) i jak tu tego futrzaka umieścić:po prawej,po lewej,po środku,centralnie,w całości,sam pyszczek,same uszy,same łapy...

   I tu pojawia się zagadnienie kadrowania. Jak sprawić żeby zdjęcie było interesujące i przyciągało uwagę? Są różne szkoły i opinie na ten temat ale i tak najlepsza będzie Wasza,osobista. Naturalnie nie należy kotu przycinać tego i owego no chyba,że chcemy coś przed światem ukryć. Przed zrobieniem zdjęcia musicie się zastanowić czy ma to być cała kocia postać czy też np. sam pyszczek. Jest to o tyle ważne,że zmienią się do tego typu zdjęć ustawienia aparatu. Chcąc zrobić sam pyszczek aby wypełniał swym pięknem cały kadr powinniście takie zdjęcie wykonywać obiektywem długoogniskowym lub na lekkim  zoomie. 

Dlaczego lekkim? Gdyż aparaty z wbudowanym obiektywem wraz z jego wypuszczaniem znacznie obniżają loty co do jakości. Przy niedoświetleniu wszelkie szumy i zniekształcenia będą spotęgowane a w pewnym momencie mogą z za węgła straszyć wyskakujące piksele. Ma to wszystko związek z rozmiarem matrycy czy też jej pojemnością. Dlatego jeśli takim aparatem chcecie wykonać portret kociej mordki  należy się do modela możliwie zbliżyć i delikatnie wypuścić obiektyw. Oczywiście pamiętamy przy tym żeby odbić światło lampy błyskowej,która w domowych warunkach aż pali się aby błysnąć kotu prosto w ślepia. Tu pojawia się również problem ostrości czy też ostrzenia. W wielu aparatach mamy do dyspozycji wersję auto lub manualną. Ja naturalnie jako ten odmieniec wolę tryb manualny. Pozwala mi to na ostrzenie dowolnego miejsca na kocim pyszczku w zależności od potrzeb. Jeśli chcecie aby na kociej mordce było jak najwięcej szczegółów musicie możliwie mocno przymknąć przysłonę(f). To ona decyduje o tym co będzie ostre a co nie. Dlatego niezwykle ważne jest dobre kadrowanie-w waszym wizjerze czy też ekranie musi się znajdować dokładnie to co chcecie sfotografować. W przypadku gdy koci pyszczek w całości zapełnia kadr samo kadrowanie nie jest problemem-jest tylko kwestia czy chcecie aby Wasz ulubieniec zerkał na Was en face czy też np. zerkał rozmarzonym wzrokiem za uciekającą muchą. Większy problem czy też może większe wyzwanie pojawia się gdy chcecie uchwycić całą kocią postać. Obojętnie czy leży,siedzi,kuca. 
      Tym jeśli pozwolicie zajmiemy się następnym razem:)       

niedziela, 31 maja 2015

Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 7

   W sumie miało być o kadrowaniu ale żeby przy niedzieli nie zanudzać magicznymi ustawieniami może jeszcze trochę o...
Zanęcanie kota
  Jeśli udało się Wam już zaznajomić kota z aparatem i jest powiedzmy "w miarę" współpracujący należałoby jeszcze coś zrobić aby zdjęcie,które chcecie wykonać coś przekazywało. Naturalnie Zenek na kuwecie coś tam wyraża...fuuuu ,ale chodzi tu raczej o ekspresję kociego zachowania. Zapewne zauważyliście,że koty mają przebogatą mimikę pyszczka jak i szeroką gamę gestów,które wyrażają ciałem. No bo przecież taki przysłowiowy Zenek nie powie Wam prosto w twarz,że musisz sprzątnąć jego kuwetę(to poczujecie) jak i nie wyrazi słowami swojego niezadowolenia z małej ilości jedzenia. Będzie się owijał wokół nóg,mruczał delikatnie mieuczał a wszystko to,że niby Was kocha. To też,ale miskę trzeba napełnić. Także jeśli chcecie aby Wasze zdjęcie (oprócz tego że jest dobrej jakości) coś wyrażało musicie uchwycić to co Wasz pupil chce Wam w danej chwili powiedzieć-ciałem czy też pyszczkiem. Kiedyś na stronie Amisiomanii doszło niemalże do bójki słownej a propos tego zdjęcia.
  Na pierwszy rzut oka widać dwa uśmiechnięte kociaki(Amorka i Amisia) szczerzących swoje jeszcze mleczne ząbki. Każdy kto na to patrzy od razu się uśmiecha-bo taki jest przekaz tego zdjęcia,optymistyczny. Ale czy one naprawdę się uśmiechają? Bo przecież taki sam uśmiech w wieku dojrzałym wygląda zupełnie inaczej...

Trzeba by spytać jakiegoś sławnego kociego behawiorystę. Prawda jest taka,że młode koty tak reagują na coś co lata,rusza się i jest do upolowania. Tak się złożyło,że siedziały oba na werandzie i stwierdziłem,że trzeba to wykorzystać. W jednej ręce aparat a w drugiej najzwyklejsze na świecie piórka na patyku. I pozostało tylko cierpliwie czekać na ich reakcję.
   I tu pojawia się problem co naprawdę wyrażają koty swoim zachowaniem. Wiele z tych zachowań zostało już określone fachowo i ogólnie przyjęte za normę. Ale wiele z tych zachowań interpretujemy w ten sposób,że je uczłowieczamy. Czy to dobrze czy źle? Nie wiem. Wiem natomiast,że dzięki temu można nadać zdjęciom odpowiedni przekaz. Tylko jak to zrobić?
  Zacznijmy od czegoś prostego. Zapewne każdy z Waszych kotów posiada szeroką gamę zabawek,które znajdujecie wszędzie. Zwłaszcza nocą gdy nieoczekiwanie,po omacku zmierzacie do toalety najpierw nadeptujecie na coś miękkiego wydającego wrzask:mój ogon!!! a potem w Waszą stopę  wbija się ołówek z Ikei(dawno zaginiony),który w jakiś magiczny sposób stał na sztorc. Z kocimi zabawkami jest jak z dziecięcymi-na początku jest euforia a potem zapomnienie i oczekiwanie nowych. Dlatego warto kotom zabawki chować na jakiś czas aby potem obdarować ponownie-sukces murowany. Tylko jak taka zabawka może pomóc w zrobieniu dobrego zdjęcia? -Proszę pana jak mój Zenek bawi się piłeczką to ja nawet nie zdążę mrugnąć a  jego już nie ma. A co dopiero mówić o spuszczeniu migawki!!! No właśnie trzeba dobrze dobierać zabawki. Przecież obserwujecie swoje koty i wiecie jak,którą zabawką się bawi. Są takie jak piłeczki,patyczki douszne(no przecież to najlepsza zabawka z możliwych),ołówki za którymi sam kot nie nadąża. Oczywiście jak dojdziecie do wprawy to z takimi zabawkami można zrobić niezłe zdjęcie w ruchu ale to temat na duuużo później.
   Także na początek znajdźcie zwierzakowi taką zabawkę,którą obraca pomalutku i z uczuciem. A Waszym zadaniem jest uchwycenie nie samego faktu zabawy ale właśnie tych kocich doznań wyrażanych chociażby mimiką. Także leżycie cierpliwie,palec na spuście migawki i czekacie aż kot powie:ale mi dobrze. C.d. nastąpi:)

piątek, 29 maja 2015

Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 6

   Zapewne część z Was zauważyła,że przy ostatnio publikowanych zdjęciach na https://www.facebook.com/Amisiomania?ref=hl pojawiły się użyte do nich ustawienia. Co bystrzejsi dostrzegli również jedną podstawową wysoką wartość-iso. Niestety zmagają się z tym wszyscy ci co robią zdjęcia we wnętrzach. W czasach gdy wszyscy mają lekkiego świra na punkcie ekologii a my płacimy jedne z najwyższych rachunków za prąd na świecie(pomimo czynionych oszczędności) w naszych lampkach,żyrandolach powkręcane są różne okropieństwa a w związku z tym żyjemy w pół mroku. W sumie w pewnych sytuacjach taki brak światła bywa inspirujący...

   Kotom natomiast to absolutnie nie przeszkadza-im wystarczy dioda od telewizora aby dostrzec coś niezwykle dla nich interesującego,np. lekko wystający palec spod kołdry... Dla aparatu fotograficznego to kompletna zdrada. Może być nie wiem jak wypasiony ,zaopatrzony w super jasny obiektyw a i tak bez lampy błyskowej nie ujedziesz. Najgorsze światło jakościowo dają nam żarówki energooszczędne,nieco lepsze-ledowe(pod warunkiem,że ich barwa jest ciepła (aczkolwiek póki co ich moc jest niewielka). Także nawet w pogodny dzień pomoc sztucznego oświetlenia jest niezbędna aby nasz milusiński wyglądał jak młody bóg. Wracając do wysokich wartości iso. Fachowcy piszą,że powyżej wartości 800 zdjęcie jest już do... Co wiąże się z takimi wysokimi wartościami wszyscy wiemy-na zdjęciu pojawia się szum a kontury się zacierają. Także trzeba robić wszystko co możliwe aby iso było jak najniższe. Tylko jak? Przede wszystkim musicie dostarczyć na matrycę Waszego aparatu wystarczającą ilość światła. Jeśli nie wystarcza słoneczne i sztuczne należy dodać jeszcze lampę błyskową. Oczywiście dbamy o to aby światło się odbijało:od ścian,sufitu,podłogi a nie padało bezpośrednio na zdezorientowanego kota,który pod sierścią myśli:co tu tak jasno? Skąd będziecie wiedzieli,że światła jest już dość? Zanim przejdziecie na ustawienia manualne sprawdźcie w trybie auto jaką wartość iso zmierzy Wam aparat. Każdy z nich ma wbudowane czujniki pomiaru światła-bezpośrednio padającego na matrycę jak i tego odbitego. Aby nie podnosić za wysoko wartości iso można również obniżyć prędkość z jaką spuścicie migawkę. Minimalna wartość,taka która pozwoli Wam zrobić zdjęcie nieporuszone to 1/125s. Bardziej wprawni mogą próbować i z wartościami 1/100,1/80-pod warunkiem,że kot leży objedzony i nie zamierza przez najbliższe pół godziny drgnąć. Próbowałem również robić zdjęcia ze statywu. Nasze modele są już tak oswojone z fotografowaniem,że mogłem obniżyć wartość naświetlania do 1/30s. Ale niestety takie chwile kompletnego bezruchu u kota zdarzają się niezwykle rzadko-zawsze się gadzina poruszy. Można a nawet trzeba w warunkach słabego oświetlenia otworzyć maksymalnie przysłonę(f) tak jak na to pozwala aparat lub obiektyw. Pozwoli to,jeśli robicie zdjęcie z obiektywem długoogniskowym,na skierowanie całej Waszej uwagi(i aparatu)na pięknego zwierzaka a tło będzie cudnie rozmyte. Niestety wiąże się to również z tym,że będzie ograniczona ilość szczegółów.Dlatego niezwykle ważne jest dobre wykadrowanie modela ale o tym następnym razem:) 

czwartek, 28 maja 2015

Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 5

  Światło,światło,światło... A przecież przestrzegają aby nie podążać w jego stronę . Ale nie w fotografii. Trzeba je śledzić wręcz prześladować aby pozwoliło nam zrobić...
Jeszcze nie-portret Kota 
  Macie już scenerię,zanudzonego Waszymi próbami kota a w dłoniach aparat. No i w sumie nic trudnego:pstryk i pojawia się zdjęcie. Kot niczym sfinks grzecznie pozuje więc ujęcia coraz ciekawsze i doskonalsze. Ech...się rozmarzyłem. Zanim  rozpoczniecie sesję z udziałem kota powinniście zrobić parę przebitek bez niego. Można w jego miejsce posadzić jakiegoś pluszaka jako statystę. A dlaczego? No bo w sumie po co mają się męczyć i model i fotograf. Wystarczy,że trudzi się najsłabsze ogniwo. Przecież kot sam z siebie jest doskonały. Żarty żartami a potrzeba zrobienia wypasionego zdjęcia narasta.        Macie do dyspozycji jakiś aparat,zapewne cyfrowy. W zależności od marki,modelu posiada zapewne wiele interesujących funkcji i ustawień przy czym na większość z nich nie macie kompletnie wpływu. Po prostu wybieracie sobie symbol z główką i macie portret, symbol gór ze słoneczkiem i macie krajobraz itd. Nie ma tylko symbolu kociego pyszczka... Wszystkie najważniejsze czynności wykonuje za Was maszyna zaprogramowana bardzo często przez ludzi,którzy z fotografią nie mają nic wspólnego. Owszem są wysokiej klasy technikami ale nic poza tym. Nie znaczy to,że Wasz sprzęt jest do niczego. Może się okazać wręcz przeciwnie-jeśli tylko ma możliwość ustawień manualnych. Prawdę mówiąc już nie pamiętam kiedy ostatnio korzystałem z  fabrycznych udogodnień. Czasem dokopuję się do takich prób fotograficznych  sprzed kilku lat i cieszę się,że zaglądam tam tak rzadko. Nie twierdzę,że aktualnie robione przeze mnie zdjęcia są doskonałe,ba czy są nawet dobre. Są po prostu inne. Mam tą  satysfakcję,że zdjęcie powstało dzięki mojemu pomysłowi wspartemu  własnymi  ustawieniami . A  wierzcie lub nie,że jeśli pójdziecie tą drogą to już nigdy z niej nie zboczycie. Po pewnym czasie prób wystarczy tylko,że zerkniecie tylko na swojego pupila i będziecie wiedzieli jaką ustawić czułość matrycy(ISO),wartość przysłony(f) i czas naświetlania. Te trzy podstawowe elementy składają się na ekspozycję a ta z kolei decyduje o tym czy zdjęcie Wam się spodoba czy też nie. Naturalnie można się zagłębiać w nieskończone subtelności poszczególnych ustawień decydujących o czytelności,plastyczności czy też nastrojowości zdjęcia. Życia zabraknie a my przecież chcemy tylko sprawić aby nasz kot wyglądał na zdjęciu perfekcyjnie...
   Siedzi pluszak. Nie da się ukryć,że do fotografii portretowej najlepiej nadają się obiektywy długoogniskowe lub zmiennoogniskowe  tak mniej więcej od 50 mm wzwyż. A dlaczego?  Pozwalają one na dość duże otwarcie przysłony (f) co daje piękne rozmyte tło dla naszego milusińskiego.

Absolutnie nie polecam obiektywów szerokokątnych-te zostawcie sobie na plenery chyba,że chcecie z kota zrobić paszczęcego krokodyla. C.d. nastąpi:)

wtorek, 26 maja 2015

Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 4

No właśnie...
Światło i pora dnia
  Powszechnie mówi się,że najlepsza pora na robienie zdjęć to wczesny ranek lub późne popołudnie. Wprawdzie dotyczy to głównie zdjęć plenerowych ale nie tylko. Te rozważania kieruję głównie do osób,które usiłują fotografować swoje zwierzaki w domu a jest to rzecz niełatwa. Właśnie ze względu na oświetlenie. Możemy oczywiście wyposażyć swoje mieszkanie niczym studio fotograficzne i wtedy problemu oświetlenia ani pory dnia w ogóle nie ma. Tylko niewielu z nas ma na to i miejsce a przede wszystkim fundusze. Dlatego musimy...kombinować.
   Wybór pory dnia w pomieszczeniu jest niezwykle istotny.  Poranek gdy słońce jest jeszcze nisko i dość intensywnie zagląda w nasze okna to bardzo dobry czas aby złapać za aparat. Po pierwsze jesteśmy w miarę wyspani i trzeźwo myślący(no chyba że poprzedniego dnia był imieninourodzinochrzcinoślub). A do tego nasz ulubieniec czy też ulubieńcy będą bardziej skorzy do współpracy. Cieszą się,że już wstaliście i zajmiecie się czymś najważniejszym w Waszym życiu czyli nimi. Naturalnie mamy pracę i żyjemy w pośpiechu ale od czasu do czasu zdarzają się takie nieco rozleniwione poranki,które warto fotograficznie wykorzystać. Jeśli do waszego mieszkania przez jakieś okno wpadają poranne promienie słoneczne(naturalnie rozproszone przez np. cienką firankę) i akurat tak dobrze się składa,że te smugi światła padają na miejsce gdzie chcielibyście zrobić kotu zdjęcie to fantastycznie się składa. Jest wtedy szansa,że nawet w kompaktowym aparacie nie będziecie musieli używać lampy błyskowej.  Jeśli Wasz kot łaskawie zapragnie w takiej słonecznej plamie się rozłożyć gubiąc przy tym warstwę zbędnej sierści jest duże prawdopodobieństwo,że zrobicie bardzo interesujące zdjęcie.


















   Oczywiście w takim zdjęciu część zwierzaka będzie pogrążona w mroku ale to co najistotniejsze,czyli oświetlony pyszczek będzie idealny. I uwaga: nie robimy zdjęć pod światło,czyli nie sadzamy kota na oknie w pełnym słońcu gdyż wtedy nie ma kompletnie żadnych szans na to aby zdjęcie było poprawne. Będziecie w takiej sytuacji mieli czarną sylwetkę na tle białej plamy. Chyba że światło jest dobrze rozproszone przez chmury a Wy jesteście w stanie dobrze doświetlić kota-wtedy można próbować. Aczkolwiek robienie zdjęć pod światło może dawać pewne efekty artystyczne. Na przykład gdy uda Wam się tak wykadrować zdjęcie,że kot siedzący na oknie  będzie częściowo zasłaniał zachodzące słońce efekt może być...piorunujący(pod warunkiem,że nie użyjecie lampy błyskowej)
  Ale wróćmy do rzeczy. Światło. Będziecie robić dobre i ciekawe zdjęcia gdy nauczycie się je obserwować niczym żeglarz wiatr. To jest sól fotografii. Prawidłowe wykorzystanie oświetlenia jego kierunku padania,intensywności pozwala na bardzo dużą kreatywność i wyzwala wielki emocje. Trochę tu odbiegnę od kociego tematu ale zapewne wiele z Was widziało ten moment gdy wschodzi lub zachodzi słońce jak przebija się prze chmury tworząc wspaniałą gamę barw i kształtów.  I ten dreszczyk na plecach i nerwowy palec na spuście migawki-niepowtarzalne. To właśnie światło sprawia,że zdjęcie jest ciekawe albo do...kosza. Następnym razem przejdziemy do ustawień(wreszcie) i prób kociego portretu. A jeszcze...
Trik z lampą
 Póki co możecie nieco potrenować. Jeśli nie posiadacie samodzielnej lampy błyskowej a tylko takie coś wyskakującego nieoczekiwanie możecie spróbować następującej rzeczy. Zróbcie coś w rodzaju dyfuzora aby rozproszyć światło i skierować je na fotografowany obiekt okrężną drogą. Wystarczy do tego zwykły kawałek cienkiej kartki papieru najlepiej białego. W momencie robienia zdjęcia przykładacie ją do lampy ale pod kątem około 45 stopni tak aby światło z flesza poleciało na sufit bądź ścianę i dopiero po odbiciu wróciło na fotografowany obiekt. Czemu to służy? A no temu,że jeśli robicie zdjęcie z błyskiem lampy,która świeci prosto w koci pyszczek to po pierwsze:straszycie kota.Po drugie sprawiacie,że spłaszczacie jego wygląd pozbawiając głębi. Kot zamiast w 3D jest płaski jak naleśnik. A do tego tworzycie za nim bardzo nieciekawy cień a tego byśmy bardzo chcieli uniknąć. W końcu nawet kot potrafi się wystraszyć własnego cienia. Udanych prób:)

poniedziałek, 25 maja 2015

Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 3

  W porządku. Macie już opracowany plan,zalegacie z aparatem na podłodze. Wasz kot patrzy na Was z niedowierzaniem ale z racji tego,że Was uwielbia podchodzi żeby się przymiśić. I to jest naturalne. Nie od razu jego wysokość zapragnie grzecznie leżeć i czekać aż spuścicie migawkę. Tym bardziej jeśli jest to kot,który nie jest oswojony z tym,że będzie fotografowany. Bo co się dzieje jak tak leżycie  zaczajeni...Zaczynacie uruchamiać aparat. Zdejmujecie dekielek,włączacie zasilanie a do tego wszystkiego posiadaczom aparatów kompaktowych wyskakuje lampa niczym diabeł z pudełka. Dla kota te wszystkie zgrzyty,piski,bipania to jasny sygnał-uciekać obcy atakują.

 No właśnie...
Sprzęt
  Jak już wcześniej pisałem nie wnikam kto czym fotografuje. Ja aktualnie obsługuję lustrzankę ze średniej półki i pomimo wielu niepowodzeń fotograficznych jakie mi zaoferowała(obalając moje nieuctwo) nie zamieniłbym jej na nic innego. Ale zapewniam Was,że większością aparatów da się zrobić zdjęcie z którego chociaż częściowo będziecie dumni. Ale do rzeczy. Jeśli przystępujecie do robienia zdjęć czy też może nazwę to bardziej fachowo-do sesji fotograficznej musicie mieć sprzęt przygotowany...zwłaszcza jeśli robimy zdjęcia tak podejrzliwym zwierzakom jak koty. Przede wszystkim. Zawsze miejcie aparat pod ręką. Nie na piętrze w sejfie pod prądem ale w pobliżu. Nigdy nie wiadomo kiedy Wasz pupil zechce współpracować. Musicie się pogodzić z pasmem wielu niepowodzeń w tym względzie ale Wasza cierpliwość w końcu zostanie nagrodzona. Jeśli macie aparat w pobliżu musi być zawsze naładowany-obojętnie czy to baterie czy akumulator. To samo tyczy się lampy błyskowej-jeśli jest odrębna. Ileż to ja w ten sposób zmarnowałem okazji!!! Widzę na przykład,że nasze stadko bawi się razem(co jest niezwykle rzadkim zjawiskiem) włączam aparat i...do następnego razu. Również karta pamięci Waszego aparatu musi mieć odpowiednią ilość miejsca abyście mogli dokonać wielu prób. Bardzo rzadko się zdarza,że po pierwszym ujęciu jesteśmy zadowoleni. Tym bardziej,że jeśli zależy Wam na jakości zdjęć powinny być zrobione w możliwie największej dostępnej dla Waszego sprzętu jakości. A dlaczego? Ponieważ jest niewykluczone,że po zgraniu zdjęć będziecie chcieli dokonać jakiejś drobnej korekty graficznej a to zawsze sprawia,że Wasza praca nieco straci na jakości...Tak tak już słyszę te głosy oburzonych. Jak to? Oszustwo!!! Otóż wcale nie. Większość zdjęć myślę,że około 90% które oglądacie w internecie,albumach czy na wystawach(oprócz dokumentalnych) poddawana jest obróbce. A dlaczego? Ponieważ aparat postrzega świat zupełnie inaczej aniżeli ludzkie oko. Mało tego. W ramach jednej marki potrafią zaistnieć w tym względzie olbrzymie różnice. Dlatego dopasowuje się te zdjęcia do tego aby wyglądały bardziej "ludzko". Naturalnie nie mówię tu o zdjęciach gdzie do Zenka siedzącego na kuwecie ktoś wkleił piętnaście innych kotów i twierdzi że tak było. To zwyczajnie naciąganie rzeczywistości niczym rajstop elastycznych na głowę.
   Przed przystąpieniem do fotografowania swojego kota Wasz sprzęt powinien być włączony. Na czuwaniu może sobie troszeczkę poleżeć a dzięki temu kiedy Wasz kot zapragnie zapozować nie będzie wydawał kosmicznych odgłosów.
   I jeszcze jedna według mnie najważniejsza rzecz:lampa błyskowa. Szczęśliwi posiadacze samodzielnych lamp są tu zdecydowanie górą. Taka lampa ma wiele ustawień kątów nachylenia i jeśli posiadacz takiego wynalazku potrafi dobrze nią operować nigdy nie porazi kota mega błyskiem. Ale posiadacze lamp wbudowanych nie muszą być wcale poszkodowani. Wystarczy drobny zabieg aby rozproszyć światło takiej lampy. Jest on tak banalny...że napiszę o tym następnym razem:)