W sumie miało być o kadrowaniu ale żeby przy niedzieli nie zanudzać magicznymi ustawieniami może jeszcze trochę o...
Zanęcanie kota
Jeśli udało się Wam już zaznajomić kota z aparatem i jest powiedzmy "w miarę" współpracujący należałoby jeszcze coś zrobić aby zdjęcie,które chcecie wykonać coś przekazywało. Naturalnie Zenek na kuwecie coś tam wyraża...fuuuu ,ale chodzi tu raczej o ekspresję kociego zachowania. Zapewne zauważyliście,że koty mają przebogatą mimikę pyszczka jak i szeroką gamę gestów,które wyrażają ciałem. No bo przecież taki przysłowiowy Zenek nie powie Wam prosto w twarz,że musisz sprzątnąć jego kuwetę(to poczujecie) jak i nie wyrazi słowami swojego niezadowolenia z małej ilości jedzenia. Będzie się owijał wokół nóg,mruczał delikatnie mieuczał a wszystko to,że niby Was kocha. To też,ale miskę trzeba napełnić. Także jeśli chcecie aby Wasze zdjęcie (oprócz tego że jest dobrej jakości) coś wyrażało musicie uchwycić to co Wasz pupil chce Wam w danej chwili powiedzieć-ciałem czy też pyszczkiem. Kiedyś na stronie Amisiomanii doszło niemalże do bójki słownej a propos tego zdjęcia.
Na pierwszy rzut oka widać dwa uśmiechnięte kociaki(Amorka i Amisia) szczerzących swoje jeszcze mleczne ząbki. Każdy kto na to patrzy od razu się uśmiecha-bo taki jest przekaz tego zdjęcia,optymistyczny. Ale czy one naprawdę się uśmiechają? Bo przecież taki sam uśmiech w wieku dojrzałym wygląda zupełnie inaczej...
Trzeba by spytać jakiegoś sławnego kociego behawiorystę. Prawda jest taka,że młode koty tak reagują na coś co lata,rusza się i jest do upolowania. Tak się złożyło,że siedziały oba na werandzie i stwierdziłem,że trzeba to wykorzystać. W jednej ręce aparat a w drugiej najzwyklejsze na świecie piórka na patyku. I pozostało tylko cierpliwie czekać na ich reakcję.
I tu pojawia się problem co naprawdę wyrażają koty swoim zachowaniem. Wiele z tych zachowań zostało już określone fachowo i ogólnie przyjęte za normę. Ale wiele z tych zachowań interpretujemy w ten sposób,że je uczłowieczamy. Czy to dobrze czy źle? Nie wiem. Wiem natomiast,że dzięki temu można nadać zdjęciom odpowiedni przekaz. Tylko jak to zrobić?
Zacznijmy od czegoś prostego. Zapewne każdy z Waszych kotów posiada szeroką gamę zabawek,które znajdujecie wszędzie. Zwłaszcza nocą gdy nieoczekiwanie,po omacku zmierzacie do toalety najpierw nadeptujecie na coś miękkiego wydającego wrzask:mój ogon!!! a potem w Waszą stopę wbija się ołówek z Ikei(dawno zaginiony),który w jakiś magiczny sposób stał na sztorc. Z kocimi zabawkami jest jak z dziecięcymi-na początku jest euforia a potem zapomnienie i oczekiwanie nowych. Dlatego warto kotom zabawki chować na jakiś czas aby potem obdarować ponownie-sukces murowany. Tylko jak taka zabawka może pomóc w zrobieniu dobrego zdjęcia? -Proszę pana jak mój Zenek bawi się piłeczką to ja nawet nie zdążę mrugnąć a jego już nie ma. A co dopiero mówić o spuszczeniu migawki!!! No właśnie trzeba dobrze dobierać zabawki. Przecież obserwujecie swoje koty i wiecie jak,którą zabawką się bawi. Są takie jak piłeczki,patyczki douszne(no przecież to najlepsza zabawka z możliwych),ołówki za którymi sam kot nie nadąża. Oczywiście jak dojdziecie do wprawy to z takimi zabawkami można zrobić niezłe zdjęcie w ruchu ale to temat na duuużo później.
Także na początek znajdźcie zwierzakowi taką zabawkę,którą obraca pomalutku i z uczuciem. A Waszym zadaniem jest uchwycenie nie samego faktu zabawy ale właśnie tych kocich doznań wyrażanych chociażby mimiką. Także leżycie cierpliwie,palec na spuście migawki i czekacie aż kot powie:ale mi dobrze. C.d. nastąpi:)
niedziela, 31 maja 2015
piątek, 29 maja 2015
Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 6
Zapewne część z Was zauważyła,że przy ostatnio publikowanych zdjęciach na https://www.facebook.com/Amisiomania?ref=hl pojawiły się użyte do nich ustawienia. Co bystrzejsi dostrzegli również jedną podstawową wysoką
wartość-iso. Niestety zmagają się z tym wszyscy ci co robią zdjęcia we wnętrzach. W czasach gdy
wszyscy mają lekkiego świra na punkcie ekologii a my płacimy jedne z najwyższych rachunków za
prąd na świecie(pomimo czynionych oszczędności) w naszych lampkach,żyrandolach powkręcane
są różne okropieństwa a w związku z tym żyjemy w pół mroku. W sumie w pewnych sytuacjach
taki brak światła bywa inspirujący...
Kotom natomiast to absolutnie nie przeszkadza-im wystarczy
dioda od telewizora aby dostrzec coś niezwykle dla nich interesującego,np. lekko wystający palec
spod kołdry... Dla aparatu fotograficznego to kompletna zdrada. Może być nie wiem jak
wypasiony ,zaopatrzony w super jasny obiektyw a i tak bez lampy błyskowej nie ujedziesz.
Najgorsze światło jakościowo dają nam żarówki energooszczędne,nieco lepsze-ledowe(pod
warunkiem,że ich barwa jest ciepła (aczkolwiek póki co ich moc jest niewielka). Także nawet w
pogodny dzień pomoc sztucznego oświetlenia jest niezbędna aby nasz milusiński wyglądał jak
młody bóg.
Wracając do wysokich wartości iso. Fachowcy piszą,że powyżej wartości 800 zdjęcie jest już do...
Co wiąże się z takimi wysokimi wartościami wszyscy wiemy-na zdjęciu pojawia się szum a kontury
się zacierają. Także trzeba robić wszystko co możliwe aby iso było jak najniższe. Tylko jak? Przede
wszystkim musicie dostarczyć na matrycę Waszego aparatu wystarczającą ilość światła. Jeśli nie
wystarcza słoneczne i sztuczne należy dodać jeszcze lampę błyskową. Oczywiście dbamy o to aby
światło się odbijało:od ścian,sufitu,podłogi a nie padało bezpośrednio na zdezorientowanego
kota,który pod sierścią myśli:co tu tak jasno? Skąd będziecie wiedzieli,że światła jest już dość?
Zanim przejdziecie na ustawienia manualne sprawdźcie w trybie auto jaką wartość iso zmierzy
Wam aparat. Każdy z nich ma wbudowane czujniki pomiaru światła-bezpośrednio padającego na
matrycę jak i tego odbitego. Aby nie podnosić za wysoko wartości iso można również obniżyć
prędkość z jaką spuścicie migawkę. Minimalna wartość,taka która pozwoli Wam zrobić zdjęcie
nieporuszone to 1/125s. Bardziej wprawni mogą próbować i z wartościami 1/100,1/80-pod
warunkiem,że kot leży objedzony i nie zamierza przez najbliższe pół godziny drgnąć. Próbowałem
również robić zdjęcia ze statywu. Nasze modele są już tak oswojone z fotografowaniem,że
mogłem obniżyć wartość naświetlania do 1/30s. Ale niestety takie chwile kompletnego bezruchu u
kota zdarzają się niezwykle rzadko-zawsze się gadzina poruszy.
Można a nawet trzeba w warunkach słabego oświetlenia otworzyć maksymalnie przysłonę(f) tak
jak na to pozwala aparat lub obiektyw. Pozwoli to,jeśli robicie zdjęcie z obiektywem
długoogniskowym,na skierowanie całej Waszej uwagi(i aparatu)na pięknego zwierzaka a tło będzie
cudnie rozmyte. Niestety wiąże się to również z tym,że będzie ograniczona ilość szczegółów.Dlatego niezwykle ważne jest dobre wykadrowanie modela ale o tym następnym razem:)
czwartek, 28 maja 2015
Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 5
Światło,światło,światło... A przecież przestrzegają aby nie podążać w jego stronę . Ale nie w fotografii. Trzeba je śledzić wręcz prześladować aby pozwoliło nam zrobić...
Jeszcze nie-portret Kota
Macie już scenerię,zanudzonego Waszymi próbami kota a w dłoniach aparat. No i w sumie nic trudnego:pstryk i pojawia się zdjęcie. Kot niczym sfinks grzecznie pozuje więc ujęcia coraz ciekawsze i doskonalsze. Ech...się rozmarzyłem. Zanim rozpoczniecie sesję z udziałem kota powinniście zrobić parę przebitek bez niego. Można w jego miejsce posadzić jakiegoś pluszaka jako statystę. A dlaczego? No bo w sumie po co mają się męczyć i model i fotograf. Wystarczy,że trudzi się najsłabsze ogniwo. Przecież kot sam z siebie jest doskonały. Żarty żartami a potrzeba zrobienia wypasionego zdjęcia narasta. Macie do dyspozycji jakiś aparat,zapewne cyfrowy. W zależności od marki,modelu posiada zapewne wiele interesujących funkcji i ustawień przy czym na większość z nich nie macie kompletnie wpływu. Po prostu wybieracie sobie symbol z główką i macie portret, symbol gór ze słoneczkiem i macie krajobraz itd. Nie ma tylko symbolu kociego pyszczka... Wszystkie najważniejsze czynności wykonuje za Was maszyna zaprogramowana bardzo często przez ludzi,którzy z fotografią nie mają nic wspólnego. Owszem są wysokiej klasy technikami ale nic poza tym. Nie znaczy to,że Wasz sprzęt jest do niczego. Może się okazać wręcz przeciwnie-jeśli tylko ma możliwość ustawień manualnych. Prawdę mówiąc już nie pamiętam kiedy ostatnio korzystałem z fabrycznych udogodnień. Czasem dokopuję się do takich prób fotograficznych sprzed kilku lat i cieszę się,że zaglądam tam tak rzadko. Nie twierdzę,że aktualnie robione przeze mnie zdjęcia są doskonałe,ba czy są nawet dobre. Są po prostu inne. Mam tą satysfakcję,że zdjęcie powstało dzięki mojemu pomysłowi wspartemu własnymi ustawieniami . A wierzcie lub nie,że jeśli pójdziecie tą drogą to już nigdy z niej nie zboczycie. Po pewnym czasie prób wystarczy tylko,że zerkniecie tylko na swojego pupila i będziecie wiedzieli jaką ustawić czułość matrycy(ISO),wartość przysłony(f) i czas naświetlania. Te trzy podstawowe elementy składają się na ekspozycję a ta z kolei decyduje o tym czy zdjęcie Wam się spodoba czy też nie. Naturalnie można się zagłębiać w nieskończone subtelności poszczególnych ustawień decydujących o czytelności,plastyczności czy też nastrojowości zdjęcia. Życia zabraknie a my przecież chcemy tylko sprawić aby nasz kot wyglądał na zdjęciu perfekcyjnie...
Siedzi pluszak. Nie da się ukryć,że do fotografii portretowej najlepiej nadają się obiektywy długoogniskowe lub zmiennoogniskowe tak mniej więcej od 50 mm wzwyż. A dlaczego? Pozwalają one na dość duże otwarcie przysłony (f) co daje piękne rozmyte tło dla naszego milusińskiego.
Absolutnie nie polecam obiektywów szerokokątnych-te zostawcie sobie na plenery chyba,że chcecie z kota zrobić paszczęcego krokodyla. C.d. nastąpi:)
Jeszcze nie-portret Kota
Macie już scenerię,zanudzonego Waszymi próbami kota a w dłoniach aparat. No i w sumie nic trudnego:pstryk i pojawia się zdjęcie. Kot niczym sfinks grzecznie pozuje więc ujęcia coraz ciekawsze i doskonalsze. Ech...się rozmarzyłem. Zanim rozpoczniecie sesję z udziałem kota powinniście zrobić parę przebitek bez niego. Można w jego miejsce posadzić jakiegoś pluszaka jako statystę. A dlaczego? No bo w sumie po co mają się męczyć i model i fotograf. Wystarczy,że trudzi się najsłabsze ogniwo. Przecież kot sam z siebie jest doskonały. Żarty żartami a potrzeba zrobienia wypasionego zdjęcia narasta. Macie do dyspozycji jakiś aparat,zapewne cyfrowy. W zależności od marki,modelu posiada zapewne wiele interesujących funkcji i ustawień przy czym na większość z nich nie macie kompletnie wpływu. Po prostu wybieracie sobie symbol z główką i macie portret, symbol gór ze słoneczkiem i macie krajobraz itd. Nie ma tylko symbolu kociego pyszczka... Wszystkie najważniejsze czynności wykonuje za Was maszyna zaprogramowana bardzo często przez ludzi,którzy z fotografią nie mają nic wspólnego. Owszem są wysokiej klasy technikami ale nic poza tym. Nie znaczy to,że Wasz sprzęt jest do niczego. Może się okazać wręcz przeciwnie-jeśli tylko ma możliwość ustawień manualnych. Prawdę mówiąc już nie pamiętam kiedy ostatnio korzystałem z fabrycznych udogodnień. Czasem dokopuję się do takich prób fotograficznych sprzed kilku lat i cieszę się,że zaglądam tam tak rzadko. Nie twierdzę,że aktualnie robione przeze mnie zdjęcia są doskonałe,ba czy są nawet dobre. Są po prostu inne. Mam tą satysfakcję,że zdjęcie powstało dzięki mojemu pomysłowi wspartemu własnymi ustawieniami . A wierzcie lub nie,że jeśli pójdziecie tą drogą to już nigdy z niej nie zboczycie. Po pewnym czasie prób wystarczy tylko,że zerkniecie tylko na swojego pupila i będziecie wiedzieli jaką ustawić czułość matrycy(ISO),wartość przysłony(f) i czas naświetlania. Te trzy podstawowe elementy składają się na ekspozycję a ta z kolei decyduje o tym czy zdjęcie Wam się spodoba czy też nie. Naturalnie można się zagłębiać w nieskończone subtelności poszczególnych ustawień decydujących o czytelności,plastyczności czy też nastrojowości zdjęcia. Życia zabraknie a my przecież chcemy tylko sprawić aby nasz kot wyglądał na zdjęciu perfekcyjnie...
Siedzi pluszak. Nie da się ukryć,że do fotografii portretowej najlepiej nadają się obiektywy długoogniskowe lub zmiennoogniskowe tak mniej więcej od 50 mm wzwyż. A dlaczego? Pozwalają one na dość duże otwarcie przysłony (f) co daje piękne rozmyte tło dla naszego milusińskiego.
Absolutnie nie polecam obiektywów szerokokątnych-te zostawcie sobie na plenery chyba,że chcecie z kota zrobić paszczęcego krokodyla. C.d. nastąpi:)
wtorek, 26 maja 2015
Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 4
No właśnie...
Światło i pora dnia
Powszechnie mówi się,że najlepsza pora na robienie zdjęć to wczesny ranek lub późne popołudnie. Wprawdzie dotyczy to głównie zdjęć plenerowych ale nie tylko. Te rozważania kieruję głównie do osób,które usiłują fotografować swoje zwierzaki w domu a jest to rzecz niełatwa. Właśnie ze względu na oświetlenie. Możemy oczywiście wyposażyć swoje mieszkanie niczym studio fotograficzne i wtedy problemu oświetlenia ani pory dnia w ogóle nie ma. Tylko niewielu z nas ma na to i miejsce a przede wszystkim fundusze. Dlatego musimy...kombinować.
Wybór pory dnia w pomieszczeniu jest niezwykle istotny. Poranek gdy słońce jest jeszcze nisko i dość intensywnie zagląda w nasze okna to bardzo dobry czas aby złapać za aparat. Po pierwsze jesteśmy w miarę wyspani i trzeźwo myślący(no chyba że poprzedniego dnia był imieninourodzinochrzcinoślub). A do tego nasz ulubieniec czy też ulubieńcy będą bardziej skorzy do współpracy. Cieszą się,że już wstaliście i zajmiecie się czymś najważniejszym w Waszym życiu czyli nimi. Naturalnie mamy pracę i żyjemy w pośpiechu ale od czasu do czasu zdarzają się takie nieco rozleniwione poranki,które warto fotograficznie wykorzystać. Jeśli do waszego mieszkania przez jakieś okno wpadają poranne promienie słoneczne(naturalnie rozproszone przez np. cienką firankę) i akurat tak dobrze się składa,że te smugi światła padają na miejsce gdzie chcielibyście zrobić kotu zdjęcie to fantastycznie się składa. Jest wtedy szansa,że nawet w kompaktowym aparacie nie będziecie musieli używać lampy błyskowej. Jeśli Wasz kot łaskawie zapragnie w takiej słonecznej plamie się rozłożyć gubiąc przy tym warstwę zbędnej sierści jest duże prawdopodobieństwo,że zrobicie bardzo interesujące zdjęcie.
Oczywiście w takim zdjęciu część zwierzaka będzie pogrążona w mroku ale to co najistotniejsze,czyli oświetlony pyszczek będzie idealny. I uwaga: nie robimy zdjęć pod światło,czyli nie sadzamy kota na oknie w pełnym słońcu gdyż wtedy nie ma kompletnie żadnych szans na to aby zdjęcie było poprawne. Będziecie w takiej sytuacji mieli czarną sylwetkę na tle białej plamy. Chyba że światło jest dobrze rozproszone przez chmury a Wy jesteście w stanie dobrze doświetlić kota-wtedy można próbować. Aczkolwiek robienie zdjęć pod światło może dawać pewne efekty artystyczne. Na przykład gdy uda Wam się tak wykadrować zdjęcie,że kot siedzący na oknie będzie częściowo zasłaniał zachodzące słońce efekt może być...piorunujący(pod warunkiem,że nie użyjecie lampy błyskowej)
Ale wróćmy do rzeczy. Światło. Będziecie robić dobre i ciekawe zdjęcia gdy nauczycie się je obserwować niczym żeglarz wiatr. To jest sól fotografii. Prawidłowe wykorzystanie oświetlenia jego kierunku padania,intensywności pozwala na bardzo dużą kreatywność i wyzwala wielki emocje. Trochę tu odbiegnę od kociego tematu ale zapewne wiele z Was widziało ten moment gdy wschodzi lub zachodzi słońce jak przebija się prze chmury tworząc wspaniałą gamę barw i kształtów. I ten dreszczyk na plecach i nerwowy palec na spuście migawki-niepowtarzalne. To właśnie światło sprawia,że zdjęcie jest ciekawe albo do...kosza. Następnym razem przejdziemy do ustawień(wreszcie) i prób kociego portretu. A jeszcze...
Trik z lampą
Póki co możecie nieco potrenować. Jeśli nie posiadacie samodzielnej lampy błyskowej a tylko takie coś wyskakującego nieoczekiwanie możecie spróbować następującej rzeczy. Zróbcie coś w rodzaju dyfuzora aby rozproszyć światło i skierować je na fotografowany obiekt okrężną drogą. Wystarczy do tego zwykły kawałek cienkiej kartki papieru najlepiej białego. W momencie robienia zdjęcia przykładacie ją do lampy ale pod kątem około 45 stopni tak aby światło z flesza poleciało na sufit bądź ścianę i dopiero po odbiciu wróciło na fotografowany obiekt. Czemu to służy? A no temu,że jeśli robicie zdjęcie z błyskiem lampy,która świeci prosto w koci pyszczek to po pierwsze:straszycie kota.Po drugie sprawiacie,że spłaszczacie jego wygląd pozbawiając głębi. Kot zamiast w 3D jest płaski jak naleśnik. A do tego tworzycie za nim bardzo nieciekawy cień a tego byśmy bardzo chcieli uniknąć. W końcu nawet kot potrafi się wystraszyć własnego cienia. Udanych prób:)
Światło i pora dnia
Powszechnie mówi się,że najlepsza pora na robienie zdjęć to wczesny ranek lub późne popołudnie. Wprawdzie dotyczy to głównie zdjęć plenerowych ale nie tylko. Te rozważania kieruję głównie do osób,które usiłują fotografować swoje zwierzaki w domu a jest to rzecz niełatwa. Właśnie ze względu na oświetlenie. Możemy oczywiście wyposażyć swoje mieszkanie niczym studio fotograficzne i wtedy problemu oświetlenia ani pory dnia w ogóle nie ma. Tylko niewielu z nas ma na to i miejsce a przede wszystkim fundusze. Dlatego musimy...kombinować.
Wybór pory dnia w pomieszczeniu jest niezwykle istotny. Poranek gdy słońce jest jeszcze nisko i dość intensywnie zagląda w nasze okna to bardzo dobry czas aby złapać za aparat. Po pierwsze jesteśmy w miarę wyspani i trzeźwo myślący(no chyba że poprzedniego dnia był imieninourodzinochrzcinoślub). A do tego nasz ulubieniec czy też ulubieńcy będą bardziej skorzy do współpracy. Cieszą się,że już wstaliście i zajmiecie się czymś najważniejszym w Waszym życiu czyli nimi. Naturalnie mamy pracę i żyjemy w pośpiechu ale od czasu do czasu zdarzają się takie nieco rozleniwione poranki,które warto fotograficznie wykorzystać. Jeśli do waszego mieszkania przez jakieś okno wpadają poranne promienie słoneczne(naturalnie rozproszone przez np. cienką firankę) i akurat tak dobrze się składa,że te smugi światła padają na miejsce gdzie chcielibyście zrobić kotu zdjęcie to fantastycznie się składa. Jest wtedy szansa,że nawet w kompaktowym aparacie nie będziecie musieli używać lampy błyskowej. Jeśli Wasz kot łaskawie zapragnie w takiej słonecznej plamie się rozłożyć gubiąc przy tym warstwę zbędnej sierści jest duże prawdopodobieństwo,że zrobicie bardzo interesujące zdjęcie.
Oczywiście w takim zdjęciu część zwierzaka będzie pogrążona w mroku ale to co najistotniejsze,czyli oświetlony pyszczek będzie idealny. I uwaga: nie robimy zdjęć pod światło,czyli nie sadzamy kota na oknie w pełnym słońcu gdyż wtedy nie ma kompletnie żadnych szans na to aby zdjęcie było poprawne. Będziecie w takiej sytuacji mieli czarną sylwetkę na tle białej plamy. Chyba że światło jest dobrze rozproszone przez chmury a Wy jesteście w stanie dobrze doświetlić kota-wtedy można próbować. Aczkolwiek robienie zdjęć pod światło może dawać pewne efekty artystyczne. Na przykład gdy uda Wam się tak wykadrować zdjęcie,że kot siedzący na oknie będzie częściowo zasłaniał zachodzące słońce efekt może być...piorunujący(pod warunkiem,że nie użyjecie lampy błyskowej)
Ale wróćmy do rzeczy. Światło. Będziecie robić dobre i ciekawe zdjęcia gdy nauczycie się je obserwować niczym żeglarz wiatr. To jest sól fotografii. Prawidłowe wykorzystanie oświetlenia jego kierunku padania,intensywności pozwala na bardzo dużą kreatywność i wyzwala wielki emocje. Trochę tu odbiegnę od kociego tematu ale zapewne wiele z Was widziało ten moment gdy wschodzi lub zachodzi słońce jak przebija się prze chmury tworząc wspaniałą gamę barw i kształtów. I ten dreszczyk na plecach i nerwowy palec na spuście migawki-niepowtarzalne. To właśnie światło sprawia,że zdjęcie jest ciekawe albo do...kosza. Następnym razem przejdziemy do ustawień(wreszcie) i prób kociego portretu. A jeszcze...
Trik z lampą
Póki co możecie nieco potrenować. Jeśli nie posiadacie samodzielnej lampy błyskowej a tylko takie coś wyskakującego nieoczekiwanie możecie spróbować następującej rzeczy. Zróbcie coś w rodzaju dyfuzora aby rozproszyć światło i skierować je na fotografowany obiekt okrężną drogą. Wystarczy do tego zwykły kawałek cienkiej kartki papieru najlepiej białego. W momencie robienia zdjęcia przykładacie ją do lampy ale pod kątem około 45 stopni tak aby światło z flesza poleciało na sufit bądź ścianę i dopiero po odbiciu wróciło na fotografowany obiekt. Czemu to służy? A no temu,że jeśli robicie zdjęcie z błyskiem lampy,która świeci prosto w koci pyszczek to po pierwsze:straszycie kota.Po drugie sprawiacie,że spłaszczacie jego wygląd pozbawiając głębi. Kot zamiast w 3D jest płaski jak naleśnik. A do tego tworzycie za nim bardzo nieciekawy cień a tego byśmy bardzo chcieli uniknąć. W końcu nawet kot potrafi się wystraszyć własnego cienia. Udanych prób:)
poniedziałek, 25 maja 2015
Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 3
W porządku. Macie już opracowany plan,zalegacie z aparatem na podłodze. Wasz kot patrzy na Was z niedowierzaniem ale z racji tego,że Was uwielbia podchodzi żeby się przymiśić. I to jest naturalne. Nie od razu jego wysokość zapragnie grzecznie leżeć i czekać aż spuścicie migawkę. Tym bardziej jeśli jest to kot,który nie jest oswojony z tym,że będzie fotografowany. Bo co się dzieje jak tak leżycie zaczajeni...Zaczynacie uruchamiać aparat. Zdejmujecie dekielek,włączacie zasilanie a do tego wszystkiego posiadaczom aparatów kompaktowych wyskakuje lampa niczym diabeł z pudełka. Dla kota te wszystkie zgrzyty,piski,bipania to jasny sygnał-uciekać obcy atakują.
No właśnie...
Sprzęt
Jak już wcześniej pisałem nie wnikam kto czym fotografuje. Ja aktualnie obsługuję lustrzankę ze średniej półki i pomimo wielu niepowodzeń fotograficznych jakie mi zaoferowała(obalając moje nieuctwo) nie zamieniłbym jej na nic innego. Ale zapewniam Was,że większością aparatów da się zrobić zdjęcie z którego chociaż częściowo będziecie dumni. Ale do rzeczy. Jeśli przystępujecie do robienia zdjęć czy też może nazwę to bardziej fachowo-do sesji fotograficznej musicie mieć sprzęt przygotowany...zwłaszcza jeśli robimy zdjęcia tak podejrzliwym zwierzakom jak koty. Przede wszystkim. Zawsze miejcie aparat pod ręką. Nie na piętrze w sejfie pod prądem ale w pobliżu. Nigdy nie wiadomo kiedy Wasz pupil zechce współpracować. Musicie się pogodzić z pasmem wielu niepowodzeń w tym względzie ale Wasza cierpliwość w końcu zostanie nagrodzona. Jeśli macie aparat w pobliżu musi być zawsze naładowany-obojętnie czy to baterie czy akumulator. To samo tyczy się lampy błyskowej-jeśli jest odrębna. Ileż to ja w ten sposób zmarnowałem okazji!!! Widzę na przykład,że nasze stadko bawi się razem(co jest niezwykle rzadkim zjawiskiem) włączam aparat i...do następnego razu. Również karta pamięci Waszego aparatu musi mieć odpowiednią ilość miejsca abyście mogli dokonać wielu prób. Bardzo rzadko się zdarza,że po pierwszym ujęciu jesteśmy zadowoleni. Tym bardziej,że jeśli zależy Wam na jakości zdjęć powinny być zrobione w możliwie największej dostępnej dla Waszego sprzętu jakości. A dlaczego? Ponieważ jest niewykluczone,że po zgraniu zdjęć będziecie chcieli dokonać jakiejś drobnej korekty graficznej a to zawsze sprawia,że Wasza praca nieco straci na jakości...Tak tak już słyszę te głosy oburzonych. Jak to? Oszustwo!!! Otóż wcale nie. Większość zdjęć myślę,że około 90% które oglądacie w internecie,albumach czy na wystawach(oprócz dokumentalnych) poddawana jest obróbce. A dlaczego? Ponieważ aparat postrzega świat zupełnie inaczej aniżeli ludzkie oko. Mało tego. W ramach jednej marki potrafią zaistnieć w tym względzie olbrzymie różnice. Dlatego dopasowuje się te zdjęcia do tego aby wyglądały bardziej "ludzko". Naturalnie nie mówię tu o zdjęciach gdzie do Zenka siedzącego na kuwecie ktoś wkleił piętnaście innych kotów i twierdzi że tak było. To zwyczajnie naciąganie rzeczywistości niczym rajstop elastycznych na głowę.
Przed przystąpieniem do fotografowania swojego kota Wasz sprzęt powinien być włączony. Na czuwaniu może sobie troszeczkę poleżeć a dzięki temu kiedy Wasz kot zapragnie zapozować nie będzie wydawał kosmicznych odgłosów.
I jeszcze jedna według mnie najważniejsza rzecz:lampa błyskowa. Szczęśliwi posiadacze samodzielnych lamp są tu zdecydowanie górą. Taka lampa ma wiele ustawień kątów nachylenia i jeśli posiadacz takiego wynalazku potrafi dobrze nią operować nigdy nie porazi kota mega błyskiem. Ale posiadacze lamp wbudowanych nie muszą być wcale poszkodowani. Wystarczy drobny zabieg aby rozproszyć światło takiej lampy. Jest on tak banalny...że napiszę o tym następnym razem:)
No właśnie...
Sprzęt
Jak już wcześniej pisałem nie wnikam kto czym fotografuje. Ja aktualnie obsługuję lustrzankę ze średniej półki i pomimo wielu niepowodzeń fotograficznych jakie mi zaoferowała(obalając moje nieuctwo) nie zamieniłbym jej na nic innego. Ale zapewniam Was,że większością aparatów da się zrobić zdjęcie z którego chociaż częściowo będziecie dumni. Ale do rzeczy. Jeśli przystępujecie do robienia zdjęć czy też może nazwę to bardziej fachowo-do sesji fotograficznej musicie mieć sprzęt przygotowany...zwłaszcza jeśli robimy zdjęcia tak podejrzliwym zwierzakom jak koty. Przede wszystkim. Zawsze miejcie aparat pod ręką. Nie na piętrze w sejfie pod prądem ale w pobliżu. Nigdy nie wiadomo kiedy Wasz pupil zechce współpracować. Musicie się pogodzić z pasmem wielu niepowodzeń w tym względzie ale Wasza cierpliwość w końcu zostanie nagrodzona. Jeśli macie aparat w pobliżu musi być zawsze naładowany-obojętnie czy to baterie czy akumulator. To samo tyczy się lampy błyskowej-jeśli jest odrębna. Ileż to ja w ten sposób zmarnowałem okazji!!! Widzę na przykład,że nasze stadko bawi się razem(co jest niezwykle rzadkim zjawiskiem) włączam aparat i...do następnego razu. Również karta pamięci Waszego aparatu musi mieć odpowiednią ilość miejsca abyście mogli dokonać wielu prób. Bardzo rzadko się zdarza,że po pierwszym ujęciu jesteśmy zadowoleni. Tym bardziej,że jeśli zależy Wam na jakości zdjęć powinny być zrobione w możliwie największej dostępnej dla Waszego sprzętu jakości. A dlaczego? Ponieważ jest niewykluczone,że po zgraniu zdjęć będziecie chcieli dokonać jakiejś drobnej korekty graficznej a to zawsze sprawia,że Wasza praca nieco straci na jakości...Tak tak już słyszę te głosy oburzonych. Jak to? Oszustwo!!! Otóż wcale nie. Większość zdjęć myślę,że około 90% które oglądacie w internecie,albumach czy na wystawach(oprócz dokumentalnych) poddawana jest obróbce. A dlaczego? Ponieważ aparat postrzega świat zupełnie inaczej aniżeli ludzkie oko. Mało tego. W ramach jednej marki potrafią zaistnieć w tym względzie olbrzymie różnice. Dlatego dopasowuje się te zdjęcia do tego aby wyglądały bardziej "ludzko". Naturalnie nie mówię tu o zdjęciach gdzie do Zenka siedzącego na kuwecie ktoś wkleił piętnaście innych kotów i twierdzi że tak było. To zwyczajnie naciąganie rzeczywistości niczym rajstop elastycznych na głowę.
Przed przystąpieniem do fotografowania swojego kota Wasz sprzęt powinien być włączony. Na czuwaniu może sobie troszeczkę poleżeć a dzięki temu kiedy Wasz kot zapragnie zapozować nie będzie wydawał kosmicznych odgłosów.
I jeszcze jedna według mnie najważniejsza rzecz:lampa błyskowa. Szczęśliwi posiadacze samodzielnych lamp są tu zdecydowanie górą. Taka lampa ma wiele ustawień kątów nachylenia i jeśli posiadacz takiego wynalazku potrafi dobrze nią operować nigdy nie porazi kota mega błyskiem. Ale posiadacze lamp wbudowanych nie muszą być wcale poszkodowani. Wystarczy drobny zabieg aby rozproszyć światło takiej lampy. Jest on tak banalny...że napiszę o tym następnym razem:)
niedziela, 24 maja 2015
Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 2
No dobrze. Przygotowaliście już miejsce lub kilka miejsc do Waszej fotograficznej działalności,kot zdążył już kompletnie zaślinić Wasz aparat i znajduje się na etapie:jak zrobić żeby wejść do środka,powinienem się zmieścić. Więc co teraz? No teraz idźcie sobie zrobić dobrą kawę,herbatę (mocne trunki raczej odpadają gdyż ich działanie może sprawić,że leżący kot nieoczekiwanie będzie w waszym obiektywie..lewitował). A dlaczego tak?
Pomysł
Musicie mieć własną wizję na zdjęcie,zaplanować je sobie w głowie. To trochę jak wykonywanie muzyki:zanim coś zagrasz czy zaśpiewasz musisz to usłyszeć. W przypadku fotografii trzeba najpierw sobie wyobrazić,nieco pomarzyć. Naturalnie nikt nie jest w stanie w 100 procentach przewidzieć jak będzie wyglądało zdjęcie z kotem bo przecież wiadomo,że jest to istota nieobliczalna.
Ale z doświadczenia wiem,że w dużym stopniu jednak można.
Równie ważne jest do czego będą Wam potrzebne zdjęcia. Mam nadzieję,że nie będą to zdjęcia Zenka na kuwecie pochopnie wrzucone na portal społecznościowy,co zachwyci miliony rozhisteryzowanych fanów,czego efektem będą setki tysięcy lajków. Te amatorskie rozważania kieruję głównie do osób,które chcą zrobić piękne zdjęcia swoim kotom. Będą je mogli potem wykorzystać w konkursach fotograficznych(ale takich bez głosowań fanów Zenka w kuwecie).Będą mogli zrobić sobie lub znajomym olśniewający album przedstawiający ich przecudownego pupila w niepowtarzalnych pozach w pięknym otoczeniu. Te zdjęcia sprawią,że zaczniecie bardziej dociekliwie obserwować Wasze zwierzęta. Nie mogę tutaj Wam zarzucić,że tego nie robicie na co dzień. Ale mając już paroletnie doświadczenia w robieniu zdjęć kotom zauważyłem,że patrzę na nie zupełnie inaczej-z ich perspektywy. A jest to niezwykle zajmujące i ciekawe. Powiedzmy,że kawa była pyszna i wpadliście na genialny pomysł na zdjęcie. No to huzia na Zenka!!! Ale ale...
Kocia perspektywa
Niestety aby wykonać dobre zdjęcie z kotem w roli głównej musicie się zniżyć do jego poziomu...
- No ale proszę pana przecież mój kot głównie spędza czas na żyrandolu
- Ale jak tam wszedł?
-No po karniszu to oczywiste!
-A na karnisz?
-No przecie nie po drabinie a po firance...
Tak wiem koty uwielbiają spędzać czas nad ziemią. Ale jednak gdy są z Wami raczej trzymają się u Waszych nogawek. I tam przy podłodze jest bardzo dobre miejsce aby obłaskawić kota z fotografowaniem. Dla Was to taka sobie oferta spędzania czasu z aparatem. Ale ma to jedną podstawową zaletę:Wasze podłogi bez użycia mopa czy też innych wynalazków będą lśniły czystością-wszystko będziecie mieli na swojej odzieży. Więc do takich kocich sesji nie ubierajcie się wykwintnie-czarna suknia wieczorowa lub elegancki garnitur w delikatne prążki(również ciemny) w zupełności wystarczy... No dobra. Z trudem bo z trudem obaliliście się na podłogę co wprawiło Zenka w osłupienie. I... c.d. nastąpi:)
Pomysł
Musicie mieć własną wizję na zdjęcie,zaplanować je sobie w głowie. To trochę jak wykonywanie muzyki:zanim coś zagrasz czy zaśpiewasz musisz to usłyszeć. W przypadku fotografii trzeba najpierw sobie wyobrazić,nieco pomarzyć. Naturalnie nikt nie jest w stanie w 100 procentach przewidzieć jak będzie wyglądało zdjęcie z kotem bo przecież wiadomo,że jest to istota nieobliczalna.
Ale z doświadczenia wiem,że w dużym stopniu jednak można.
Równie ważne jest do czego będą Wam potrzebne zdjęcia. Mam nadzieję,że nie będą to zdjęcia Zenka na kuwecie pochopnie wrzucone na portal społecznościowy,co zachwyci miliony rozhisteryzowanych fanów,czego efektem będą setki tysięcy lajków. Te amatorskie rozważania kieruję głównie do osób,które chcą zrobić piękne zdjęcia swoim kotom. Będą je mogli potem wykorzystać w konkursach fotograficznych(ale takich bez głosowań fanów Zenka w kuwecie).Będą mogli zrobić sobie lub znajomym olśniewający album przedstawiający ich przecudownego pupila w niepowtarzalnych pozach w pięknym otoczeniu. Te zdjęcia sprawią,że zaczniecie bardziej dociekliwie obserwować Wasze zwierzęta. Nie mogę tutaj Wam zarzucić,że tego nie robicie na co dzień. Ale mając już paroletnie doświadczenia w robieniu zdjęć kotom zauważyłem,że patrzę na nie zupełnie inaczej-z ich perspektywy. A jest to niezwykle zajmujące i ciekawe. Powiedzmy,że kawa była pyszna i wpadliście na genialny pomysł na zdjęcie. No to huzia na Zenka!!! Ale ale...
Kocia perspektywa
Niestety aby wykonać dobre zdjęcie z kotem w roli głównej musicie się zniżyć do jego poziomu...
- No ale proszę pana przecież mój kot głównie spędza czas na żyrandolu
- Ale jak tam wszedł?
-No po karniszu to oczywiste!
-A na karnisz?
-No przecie nie po drabinie a po firance...
Tak wiem koty uwielbiają spędzać czas nad ziemią. Ale jednak gdy są z Wami raczej trzymają się u Waszych nogawek. I tam przy podłodze jest bardzo dobre miejsce aby obłaskawić kota z fotografowaniem. Dla Was to taka sobie oferta spędzania czasu z aparatem. Ale ma to jedną podstawową zaletę:Wasze podłogi bez użycia mopa czy też innych wynalazków będą lśniły czystością-wszystko będziecie mieli na swojej odzieży. Więc do takich kocich sesji nie ubierajcie się wykwintnie-czarna suknia wieczorowa lub elegancki garnitur w delikatne prążki(również ciemny) w zupełności wystarczy... No dobra. Z trudem bo z trudem obaliliście się na podłogę co wprawiło Zenka w osłupienie. I... c.d. nastąpi:)
sobota, 23 maja 2015
Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 1
Przygotowanie miejsca na fotograficzne łowy.
Zapewne jest w Waszym domu kot albo i kilka kotów i chcielibyście aby zachować te magiczne chwile,które spędzacie w towarzystwie sierściuchów . Powiedzmy,że sprzęt jest(jaki nie wnikam bo to osobista sprawa każdego fotoamatora),kot(y) jest,potrzeba zrobienia zdjęcia jest. I co dalej?
Zapewne biegacie w popłochu niczym gazela albo inne szybkie stworzenie z wystawionym aparatem aby zrobić kotu zdjęcie... A jak wiadomo w takich sytuacjach kot ma Was tam gdzie zaczyna się jego ogon ale generalnie patrzy na Was spod kanapy bądź włazi w taki zakamarek co nawet nie wiedzieliście,że taki macie w domu.
Zwierz cierpliwie czeka aż sobie pójdziecie a zapewne wiecie,że może to trwać nawet i dwa dni(z przerwą na siku). Zakładam,że czytają to osoby,które mają już pewne doświadczenia w robieniu zdjęć(jakichkolwiek) więc sprzęt który obsługują mają w miarę możliwości rozgryziony.
Miejsce
Jeśli chcecie zrobić w miarę przyzwoite zdjęcie musicie sobie przygotować pomieszczenie,w którym zamierzacie dokonać tego aktu. I w tym momencie w tył zwrot. Musicie przygotować to miejsce czy też miejsca,w których Wasz pupil najchętniej spędza czas. Nie mam tu na myśli szuflady ze skarpetkami,kosza na brudną bieliznę czy też przytulnego gniazdka pod narzutą na łóżku. Powiedzmy,że jest to salon,kuchnia czy też przedpokój-miejsce,w którym Wasz kot się bawi,leniuchuje,gubi garściami sierść. Musi to być dla niego środowisko przyjazne,z którego nie będzie uciekał. Najlepiej jeśli do tego miejsca dociera światło słoneczne(nie za ostre,rozproszone np. poprzez cienką firankę) lub jeśli jest odpowiednio sztucznie doświetlone . Należy pamiętać,że nawet najdroższy sprzęt miewa ogromne problemy z odpowiednią ilością światła w pomieszczeniach. Z reguły jest tak,że zawsze jest go za mało. Tak więc trzeba robić wszystko aby było po prostu jasno. Ale wracając do rzeczy. Dobrze jest aby z takiego miejsca gdzie planujecie robić zdjęcia zabrać wszelki zbędne rzeczy. Przecież na zdjęciu głównym daniem ma być Wasz milusiński a nie obraz Picassa tudzież rzeźba Michała Anioła. Jeśli planujecie zrobić zdjęcie z jakąś zabawką,gadżetem typu sąsiad w gościnie to niech to będzie jedna rzecz,góra dwie. Niech nic zbędnego nie rozprasza Was ani kota. Jak już przygotujecie sobie miejsce przychodzi czas na sprzęt...
Sprzęt
Wiem,że jest to temat drażliwy,więc nie będę się zbytnio zagłębiał w to co powinniście mieć a czego nie. Każdy ma to co ma i głównie chodzi o to aby Wasz sprzęt robił dzięki Wam jak najlepsze zdjęcia. I tu znowu w tył zwrot.
Zakładam,że mieliście już wielokrotnie Wasz aparat w ręku,więc jest on dla Waszego pupila niezwykle apetyczny... Chodzi o zapach. Nie będę się wymądrzał na temat kociego węchu bo są od tego specjaliści. Zanim wystraszycie kota migawką bądź wariacką lampą błyskową dajcie kotu aparat do zapoznania. Połóżcie sprzęt w miejscu fotografowania lub w jego pobliżu i pozwólcie kotu go powąchać,podgryźć pasek a nawet polizać-byle nie w obiektyw,ten pozostawcie zamknięty. Dajcie kotu pozostawić na aparacie swój ślad,żeby stał się dla niego przyjacielski,żeby do niego lgnął.
Pierwsze próby nie muszą kończyć się zrobieniem zdjęcia. Przede wszystkim musi powstać więź między Wami,sprzętem i kotem...Nie wróć: między kotem,sprzętem i Wami. C.d nastąpi:)
Zapewne jest w Waszym domu kot albo i kilka kotów i chcielibyście aby zachować te magiczne chwile,które spędzacie w towarzystwie sierściuchów . Powiedzmy,że sprzęt jest(jaki nie wnikam bo to osobista sprawa każdego fotoamatora),kot(y) jest,potrzeba zrobienia zdjęcia jest. I co dalej?
Zapewne biegacie w popłochu niczym gazela albo inne szybkie stworzenie z wystawionym aparatem aby zrobić kotu zdjęcie... A jak wiadomo w takich sytuacjach kot ma Was tam gdzie zaczyna się jego ogon ale generalnie patrzy na Was spod kanapy bądź włazi w taki zakamarek co nawet nie wiedzieliście,że taki macie w domu.
Zwierz cierpliwie czeka aż sobie pójdziecie a zapewne wiecie,że może to trwać nawet i dwa dni(z przerwą na siku). Zakładam,że czytają to osoby,które mają już pewne doświadczenia w robieniu zdjęć(jakichkolwiek) więc sprzęt który obsługują mają w miarę możliwości rozgryziony.
Miejsce
Jeśli chcecie zrobić w miarę przyzwoite zdjęcie musicie sobie przygotować pomieszczenie,w którym zamierzacie dokonać tego aktu. I w tym momencie w tył zwrot. Musicie przygotować to miejsce czy też miejsca,w których Wasz pupil najchętniej spędza czas. Nie mam tu na myśli szuflady ze skarpetkami,kosza na brudną bieliznę czy też przytulnego gniazdka pod narzutą na łóżku. Powiedzmy,że jest to salon,kuchnia czy też przedpokój-miejsce,w którym Wasz kot się bawi,leniuchuje,gubi garściami sierść. Musi to być dla niego środowisko przyjazne,z którego nie będzie uciekał. Najlepiej jeśli do tego miejsca dociera światło słoneczne(nie za ostre,rozproszone np. poprzez cienką firankę) lub jeśli jest odpowiednio sztucznie doświetlone . Należy pamiętać,że nawet najdroższy sprzęt miewa ogromne problemy z odpowiednią ilością światła w pomieszczeniach. Z reguły jest tak,że zawsze jest go za mało. Tak więc trzeba robić wszystko aby było po prostu jasno. Ale wracając do rzeczy. Dobrze jest aby z takiego miejsca gdzie planujecie robić zdjęcia zabrać wszelki zbędne rzeczy. Przecież na zdjęciu głównym daniem ma być Wasz milusiński a nie obraz Picassa tudzież rzeźba Michała Anioła. Jeśli planujecie zrobić zdjęcie z jakąś zabawką,gadżetem typu sąsiad w gościnie to niech to będzie jedna rzecz,góra dwie. Niech nic zbędnego nie rozprasza Was ani kota. Jak już przygotujecie sobie miejsce przychodzi czas na sprzęt...
Sprzęt
Wiem,że jest to temat drażliwy,więc nie będę się zbytnio zagłębiał w to co powinniście mieć a czego nie. Każdy ma to co ma i głównie chodzi o to aby Wasz sprzęt robił dzięki Wam jak najlepsze zdjęcia. I tu znowu w tył zwrot.
Zakładam,że mieliście już wielokrotnie Wasz aparat w ręku,więc jest on dla Waszego pupila niezwykle apetyczny... Chodzi o zapach. Nie będę się wymądrzał na temat kociego węchu bo są od tego specjaliści. Zanim wystraszycie kota migawką bądź wariacką lampą błyskową dajcie kotu aparat do zapoznania. Połóżcie sprzęt w miejscu fotografowania lub w jego pobliżu i pozwólcie kotu go powąchać,podgryźć pasek a nawet polizać-byle nie w obiektyw,ten pozostawcie zamknięty. Dajcie kotu pozostawić na aparacie swój ślad,żeby stał się dla niego przyjacielski,żeby do niego lgnął.
Pierwsze próby nie muszą kończyć się zrobieniem zdjęcia. Przede wszystkim musi powstać więź między Wami,sprzętem i kotem...Nie wróć: między kotem,sprzętem i Wami. C.d nastąpi:)
piątek, 22 maja 2015
Światłem po sierści.
Miało być o kotach,muzyce,sporcie czymś tam niespełnionym...no i jeszcze o jednym-fotografii. Na każdym kroku spotykam się z zachwytami nad moimi pseudo fotkami. I muszę przyznać,że troszkę mi z tym nie twarzowo. No bo w sumie tak:żadnych kursów,szkoły tylko co nieco książek i albumów. Czuję się jak jakiś dzikus na wystawnym przyjęciu pod krawatem. No ale od pieca. Pierwszy kontakt z fotografią-stary,wysłużony zenit. Obsługiwany przez kompletnego amatora w żaden sposób nie mógł pokazać swoich możliwości. Tak więc-porażka. Po długiej przerwie pojawiły się jakieś zautomatyzowane,plastikowe okropności co przy amatorskim podejściu i słabych możliwościach sprzętu-kompletna klapa. I tu następuje długa przerwa i w sumie nic nie wskazywało na to,że nawet najmniejszy palec kiedykolwiek spuści migawkę. Ale,ale... Życie bywa pełne niespodzianek...okrytych sierścią. W nasze życie wkroczył dumnie(to akurat jest silnie naciągane-pierwszą dobę spędził za kuchenką) pierwszy kot,Misiek.
No dobra jest zwierzak całkiem urodziwy warto by uwiecznić. Ale czym? W mieszkaniu jak w większości lokali mieszkalnych jest ciemnawo. Komórka odpada,wariaty odpadają bo za każdym razem straszą fotografowany obiekt wyskakującą pseudo lampą. Lustrzanka? No ale z czym do ludzi,nawet nie wiadomo gdzie to ma przód gdzie tył. I nie ma obiektywu i lampy... Ale wychodzę tu na przeciw wszystkim tym,którzy postrzegają ludzi zajmujących się muzyką za nieobliczalnych i szalonych-taki jestem,zaszalałem. Bolało,strasznie bolało...w portfel. Ale stało się. Jest sprzęt,jakiś tam kitowy obiektyw i... D...uże nic. No przecież nie wezmę kota na smycz po osiedlu bo ze strachu nie wyjdzie z za kuchenki przez pół roku. Trzeba robić zdjęcia w pomieszczeniu. Wszystkie ciemne,nieostre,barwowo nie do przyjęcia. No tak-trzeba przełknąć tę żabę i pogodzić się ze stratą oszczędności i brakiem jakiegokolwiek talentu do robienia zdjęć. Jako człowiek nieodpowiedzialny zamiast najpierw chociaż coś przeczytać,popodglądać-kupił sprzęt i sobie na niego spogląda...z za sierści. Czasem jednak warto stanąć pod tak zwaną ścianą. Rozpoczął się długotrwały czas trudnej miłości do sprzętu-nieodwzajemnionej. I tu pojawia się odpowiedź na częste pytanie: jak pan to robi,że zwierzęta tak panu pozują? Moje to zaraz uciekają i się chowają:( Otóż jeśli pana,pani zwierzakowi zrobiono by setki nieudanych zdjęć to w końcu by zrezygnowały i zapozowały-z litości. Tak tak-setki zdjęć,setki prób w ustawieniach czyli tak zwana praktyka. Niby nic wielkiego ale jak to mówią sportowcy-trening czyni miszczem lub czymś tam takim. Sprzęt się stopniowo ulepszał,pojawiła się lampa i stała się jasność. Kolejne setki kiczowatych zdjęć. Następny mur do przebicia-dobrze,że głowa twardawa. Pojawia się kolejny kot a właściwie kotka Balbina.
Słodkie liliowe maleństwo. Taka piękność musi mieć odpowiednie portfolio. Zaciskam zęby i palec na spuście-klapa. Kolejny obiekt,który po pewnym czasie zaczyna współpracować-z litości. Ale zdjęcia-takie sobie. Zostają podjęte nieudaczne próby samodokształcenia. Są pewne efekty:kot na zdjęciu zaczyna przypominać kota. W domu,w którym są dwa pełnosprawne płciowo koty musi w końcu się zakocić...Tak też się stało. Piątka ślicznych,puchatych maluszków.
Aż się proszą o piękne zdjęcia! Teraz albo nigdy...Pomału z mozołem pojawiają się przebłyski w miarę przyzwoitych zdjęć. I tak to trwa do dziś. Na zdjęciach oprócz kotów pojawiają się ludzie,krajobrazy ale muszę przyznać,że nie mam jeszcze tego fotograficznego graala. Może nigdy go nie będzie...Ale nie martwcie się. Będę próbował:) p.s. niebawem odrobina fotograficznej kuchni...
Miało być o kotach,muzyce,sporcie czymś tam niespełnionym...no i jeszcze o jednym-fotografii. Na każdym kroku spotykam się z zachwytami nad moimi pseudo fotkami. I muszę przyznać,że troszkę mi z tym nie twarzowo. No bo w sumie tak:żadnych kursów,szkoły tylko co nieco książek i albumów. Czuję się jak jakiś dzikus na wystawnym przyjęciu pod krawatem. No ale od pieca. Pierwszy kontakt z fotografią-stary,wysłużony zenit. Obsługiwany przez kompletnego amatora w żaden sposób nie mógł pokazać swoich możliwości. Tak więc-porażka. Po długiej przerwie pojawiły się jakieś zautomatyzowane,plastikowe okropności co przy amatorskim podejściu i słabych możliwościach sprzętu-kompletna klapa. I tu następuje długa przerwa i w sumie nic nie wskazywało na to,że nawet najmniejszy palec kiedykolwiek spuści migawkę. Ale,ale... Życie bywa pełne niespodzianek...okrytych sierścią. W nasze życie wkroczył dumnie(to akurat jest silnie naciągane-pierwszą dobę spędził za kuchenką) pierwszy kot,Misiek.
No dobra jest zwierzak całkiem urodziwy warto by uwiecznić. Ale czym? W mieszkaniu jak w większości lokali mieszkalnych jest ciemnawo. Komórka odpada,wariaty odpadają bo za każdym razem straszą fotografowany obiekt wyskakującą pseudo lampą. Lustrzanka? No ale z czym do ludzi,nawet nie wiadomo gdzie to ma przód gdzie tył. I nie ma obiektywu i lampy... Ale wychodzę tu na przeciw wszystkim tym,którzy postrzegają ludzi zajmujących się muzyką za nieobliczalnych i szalonych-taki jestem,zaszalałem. Bolało,strasznie bolało...w portfel. Ale stało się. Jest sprzęt,jakiś tam kitowy obiektyw i... D...uże nic. No przecież nie wezmę kota na smycz po osiedlu bo ze strachu nie wyjdzie z za kuchenki przez pół roku. Trzeba robić zdjęcia w pomieszczeniu. Wszystkie ciemne,nieostre,barwowo nie do przyjęcia. No tak-trzeba przełknąć tę żabę i pogodzić się ze stratą oszczędności i brakiem jakiegokolwiek talentu do robienia zdjęć. Jako człowiek nieodpowiedzialny zamiast najpierw chociaż coś przeczytać,popodglądać-kupił sprzęt i sobie na niego spogląda...z za sierści. Czasem jednak warto stanąć pod tak zwaną ścianą. Rozpoczął się długotrwały czas trudnej miłości do sprzętu-nieodwzajemnionej. I tu pojawia się odpowiedź na częste pytanie: jak pan to robi,że zwierzęta tak panu pozują? Moje to zaraz uciekają i się chowają:( Otóż jeśli pana,pani zwierzakowi zrobiono by setki nieudanych zdjęć to w końcu by zrezygnowały i zapozowały-z litości. Tak tak-setki zdjęć,setki prób w ustawieniach czyli tak zwana praktyka. Niby nic wielkiego ale jak to mówią sportowcy-trening czyni miszczem lub czymś tam takim. Sprzęt się stopniowo ulepszał,pojawiła się lampa i stała się jasność. Kolejne setki kiczowatych zdjęć. Następny mur do przebicia-dobrze,że głowa twardawa. Pojawia się kolejny kot a właściwie kotka Balbina.
Słodkie liliowe maleństwo. Taka piękność musi mieć odpowiednie portfolio. Zaciskam zęby i palec na spuście-klapa. Kolejny obiekt,który po pewnym czasie zaczyna współpracować-z litości. Ale zdjęcia-takie sobie. Zostają podjęte nieudaczne próby samodokształcenia. Są pewne efekty:kot na zdjęciu zaczyna przypominać kota. W domu,w którym są dwa pełnosprawne płciowo koty musi w końcu się zakocić...Tak też się stało. Piątka ślicznych,puchatych maluszków.
Aż się proszą o piękne zdjęcia! Teraz albo nigdy...Pomału z mozołem pojawiają się przebłyski w miarę przyzwoitych zdjęć. I tak to trwa do dziś. Na zdjęciach oprócz kotów pojawiają się ludzie,krajobrazy ale muszę przyznać,że nie mam jeszcze tego fotograficznego graala. Może nigdy go nie będzie...Ale nie martwcie się. Będę próbował:) p.s. niebawem odrobina fotograficznej kuchni...
czwartek, 21 maja 2015
Sierść się jeży
Któregoś wieczora w ramach wieczornego odmóżdżania w moich rękach znalazł się pilot z możliwością wyboru wielu telewizyjnych kanałów. W telewizji jak to w telewizji:szmelc-powidło. Tu jakiś prymitywny serial,tu mordobicie,tam frywolny seks...a tu nagle... Usłyszałem z boku głos-zatrzymaj. No to grzecznie stop. Ktoś wyje,niemiłosiernie. Okazało się,że to kolejna edycja Eurowizji-kwintesencja bezguścia i chałowości. Z założenia nie oglądam telewizji publicznej(chociaż nasze wspaniałe państwo każe nam za to płacić) no ale stało się. Człowiek jest jednak istotą naiwną i dobroduszną-zawsze myśli,że będzie lepiej. To tak jak z oglądaniem meczów reprezentacji Polski w piłkę nożną-z góry wiemy że będzie słabo ale do ostatniego kopnięcia w piszczel łudzimy się,że jeszcze,jeszcze dadzą radę. A przecież wiadomo,że nie dadzą. Podobnie na tym pseudo festiwalu. Jedno przestało zawodzić zaczęło drugie niczym odzierane z piór na żywca kurczę. Potem kolejne zjawisko z głosem do złudzenia podobnym do marcowych odgłosów kocurów rządnych jakiejś przystojnej,kociej laski. I to przykuło naszą uwagę...a w zasadzie kocią. Ni stąd ni zowąd pojawiły się cztery sztuki pokryte sierścią i zaczęły nerwowo szukać gdzie ten kocur. Za głośnikiem nie ma,pod kocem też nie,za oknem ciemno-nie widać. No ale gdzieś mieuczy!!! Wprawdzie nasze męskie towarzystwo już dawno pozbyło się złudzeń co do rozmnażania (dzięki nam i weterynarzowi,który w takich sytuacjach mówi: sorry stary to nic osobistego,to tylko biznes) ale odgłos kota na głodzie seksualnym pobudzi każdego. I w ten sposób nieudolność jednych przerodziła się w ekscytację drugich.Przysporzyło nam sporo radości obserwowanie jak głowa naszego kociego rodu szuka rywala aby mu spuścić drobny łomot.
Dobrze jednak,że koty nie zasiadają w jury rozmaitych konkursów wokalnych bo ich upodobania w tym zakresie zdecydowanie różnią się od naszych. Chociaż z drugiej strony patrząc miliony "widzów" głosują na te wytłoki i są zachwyceni. Czyżby koty zaczynały opanowywać ludzkie umysły i zmysły? Kocham te zwierzaki ale mam nadzieję,że do tego nie dojdzie. Na samą myśl,że takie pseudowokalizmy mają mi się podobać sierść mi się zjeży nieodwracalnie:)
Dobrze jednak,że koty nie zasiadają w jury rozmaitych konkursów wokalnych bo ich upodobania w tym zakresie zdecydowanie różnią się od naszych. Chociaż z drugiej strony patrząc miliony "widzów" głosują na te wytłoki i są zachwyceni. Czyżby koty zaczynały opanowywać ludzkie umysły i zmysły? Kocham te zwierzaki ale mam nadzieję,że do tego nie dojdzie. Na samą myśl,że takie pseudowokalizmy mają mi się podobać sierść mi się zjeży nieodwracalnie:)
środa, 20 maja 2015
Życie kotami usłane
Tak się stało,że wpewnym momencie w naszym życiu pojawiły się koty. Najpierw jeden,dwa...siedem. Aktualny stan-cztery sierściuchy. Czy to dobrze,że się pojawiły,tak nagle pod wpływem impulsu spowodowanego życiowymi trudnościami... Otóż to chyba był tak zwany palec(jaki niech każdy sam sobie dopisze-na pewno nie środkowy). Można różne rzeczy wypisywać na temat życia,że jest pięne,wspaniałe,niepowtarzalne. Ale obiektywnie na to wszystko patrząc jest...szarawe, w różych odcieniach tej szarawości. W sumie jednak to ulubiony koci kolor więc nie jest aż tak źle. W życiu każego człowieka najważniejszy jest drugi człowiek,trzeci,czwarty itd. Też tak myślałem i do pewnego stopnia to podtrzymuję. Gdy pojawia się pod ręką zwierzę typu sierściuch istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo,że nasze pojmowanie relacji ludzko ludzkich nieco się odmieni,że spojrzymy na świat przez pryzmat...sierści. Sierść sprawia,że stajemy się delikatniejsi,wrażliwsi(pomijając tych z alergią-ci są przewrażliwieni). Patrzymy na tych wszystkich,którzy nas obrażają,poniżają,udowadniają że białe jest czarne,jak na kosmitów. A dlaczego? Bo wiemy,że jak wrócimy do domu zmieszani z błotem,obsmarowani po najbardziej oddalone od siebie końcówki nerwowe, znajdziemy za drzwiami mruczące,domagające się pieszczot(i jedzenia-zwłascza) i wpatrzone w Was pięknymi,kocimi oczami istoty. I wiecie,że już jesteście bezpieczni,że do rana nic Wam nie grozi(oprócz przypadkowo wbitego pazura w plecy). I w sumie nie ważne czy to kot czy to pies. Ważne,że daje Wam to poczucie,że jesteście dla nich całym światem i sprawiacie,że ten świat jest dla nich ulubionym światem. Reasumując:niech sierść będzie z Wami:)
Tak więc...
Będzie nieco o kotach,muzyce,sporcie,książkach,niespełnionych marzeniach Taki ogólny bałagan,który kto wie, może ta paplanina nieco uporządkuje. Póki co zanurzam się w otchłań lejącego się brzmienia sonaty skrzypcowej Brahmsa d-moll przy akompaniamencie śpiących kocurów i wzbijającej się wszechobecnej sierści:)
Będzie nieco o kotach,muzyce,sporcie,książkach,niespełnionych marzeniach Taki ogólny bałagan,który kto wie, może ta paplanina nieco uporządkuje. Póki co zanurzam się w otchłań lejącego się brzmienia sonaty skrzypcowej Brahmsa d-moll przy akompaniamencie śpiących kocurów i wzbijającej się wszechobecnej sierści:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




















