Powered By Blogger

czwartek, 28 maja 2015

Jak zrobić aby sierść dobrze wyszła na zdjęciu.Część 5

  Światło,światło,światło... A przecież przestrzegają aby nie podążać w jego stronę . Ale nie w fotografii. Trzeba je śledzić wręcz prześladować aby pozwoliło nam zrobić...
Jeszcze nie-portret Kota 
  Macie już scenerię,zanudzonego Waszymi próbami kota a w dłoniach aparat. No i w sumie nic trudnego:pstryk i pojawia się zdjęcie. Kot niczym sfinks grzecznie pozuje więc ujęcia coraz ciekawsze i doskonalsze. Ech...się rozmarzyłem. Zanim  rozpoczniecie sesję z udziałem kota powinniście zrobić parę przebitek bez niego. Można w jego miejsce posadzić jakiegoś pluszaka jako statystę. A dlaczego? No bo w sumie po co mają się męczyć i model i fotograf. Wystarczy,że trudzi się najsłabsze ogniwo. Przecież kot sam z siebie jest doskonały. Żarty żartami a potrzeba zrobienia wypasionego zdjęcia narasta.        Macie do dyspozycji jakiś aparat,zapewne cyfrowy. W zależności od marki,modelu posiada zapewne wiele interesujących funkcji i ustawień przy czym na większość z nich nie macie kompletnie wpływu. Po prostu wybieracie sobie symbol z główką i macie portret, symbol gór ze słoneczkiem i macie krajobraz itd. Nie ma tylko symbolu kociego pyszczka... Wszystkie najważniejsze czynności wykonuje za Was maszyna zaprogramowana bardzo często przez ludzi,którzy z fotografią nie mają nic wspólnego. Owszem są wysokiej klasy technikami ale nic poza tym. Nie znaczy to,że Wasz sprzęt jest do niczego. Może się okazać wręcz przeciwnie-jeśli tylko ma możliwość ustawień manualnych. Prawdę mówiąc już nie pamiętam kiedy ostatnio korzystałem z  fabrycznych udogodnień. Czasem dokopuję się do takich prób fotograficznych  sprzed kilku lat i cieszę się,że zaglądam tam tak rzadko. Nie twierdzę,że aktualnie robione przeze mnie zdjęcia są doskonałe,ba czy są nawet dobre. Są po prostu inne. Mam tą  satysfakcję,że zdjęcie powstało dzięki mojemu pomysłowi wspartemu  własnymi  ustawieniami . A  wierzcie lub nie,że jeśli pójdziecie tą drogą to już nigdy z niej nie zboczycie. Po pewnym czasie prób wystarczy tylko,że zerkniecie tylko na swojego pupila i będziecie wiedzieli jaką ustawić czułość matrycy(ISO),wartość przysłony(f) i czas naświetlania. Te trzy podstawowe elementy składają się na ekspozycję a ta z kolei decyduje o tym czy zdjęcie Wam się spodoba czy też nie. Naturalnie można się zagłębiać w nieskończone subtelności poszczególnych ustawień decydujących o czytelności,plastyczności czy też nastrojowości zdjęcia. Życia zabraknie a my przecież chcemy tylko sprawić aby nasz kot wyglądał na zdjęciu perfekcyjnie...
   Siedzi pluszak. Nie da się ukryć,że do fotografii portretowej najlepiej nadają się obiektywy długoogniskowe lub zmiennoogniskowe  tak mniej więcej od 50 mm wzwyż. A dlaczego?  Pozwalają one na dość duże otwarcie przysłony (f) co daje piękne rozmyte tło dla naszego milusińskiego.

Absolutnie nie polecam obiektywów szerokokątnych-te zostawcie sobie na plenery chyba,że chcecie z kota zrobić paszczęcego krokodyla. C.d. nastąpi:)

2 komentarze: