Powered By Blogger

środa, 20 maja 2015

Życie kotami usłane


   Tak się stało,że wpewnym momencie w naszym życiu pojawiły się koty. Najpierw jeden,dwa...siedem. Aktualny stan-cztery sierściuchy. Czy to dobrze,że się pojawiły,tak nagle pod wpływem impulsu spowodowanego życiowymi trudnościami... Otóż to chyba był tak zwany palec(jaki niech każdy sam sobie dopisze-na pewno nie środkowy). Można różne rzeczy wypisywać na temat życia,że jest pięne,wspaniałe,niepowtarzalne. Ale obiektywnie na to wszystko patrząc jest...szarawe, w różych odcieniach tej szarawości. W sumie  jednak to ulubiony koci kolor więc nie jest aż tak źle. W życiu każego człowieka najważniejszy jest drugi człowiek,trzeci,czwarty itd. Też tak myślałem i do pewnego stopnia to podtrzymuję. Gdy  pojawia się pod ręką zwierzę typu sierściuch istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo,że nasze pojmowanie relacji ludzko ludzkich nieco się odmieni,że spojrzymy na świat przez pryzmat...sierści. Sierść sprawia,że stajemy się delikatniejsi,wrażliwsi(pomijając tych z alergią-ci są przewrażliwieni). Patrzymy na tych wszystkich,którzy nas obrażają,poniżają,udowadniają że białe jest czarne,jak na kosmitów. A dlaczego? Bo wiemy,że jak wrócimy do domu zmieszani z błotem,obsmarowani po najbardziej oddalone od siebie końcówki nerwowe, znajdziemy za drzwiami mruczące,domagające się pieszczot(i jedzenia-zwłascza) i wpatrzone w Was pięknymi,kocimi oczami istoty. I wiecie,że już jesteście bezpieczni,że do rana nic Wam nie grozi(oprócz przypadkowo wbitego pazura w plecy). I w sumie nie ważne czy to kot czy to pies. Ważne,że daje Wam to poczucie,że jesteście dla nich całym światem i sprawiacie,że ten świat jest dla nich ulubionym światem. Reasumując:niech sierść będzie z Wami:)


5 komentarzy: